wtorek, 28 grudnia 2010

Za co lubię tą cholerną zimę...

  Poprzedniego posta napisałem pod wpływem mocnej frustracji - aż mi się rzygać chciało, gdy patrzyłem przez okno na ten cholerny śnieg, myśląc: "Zaraz trzeba wyjść do szkoły, a jest minus k**a 10 na dworze... Ja pier**** ". Teraz rzygać mi się chce, gdy czytam moje poprzednie wypociny... No ale ma frustracja minęła i teraz mogę napisać:
  ZIMA JEST PIĘKNA!
Piszę te słowa z myślą o pięknie tej wspaniałej pory roku... pomijając fakt, że jest zimno, to jednak zima ma swoje plusy:
1.Jest pięknie (klimat!)
2.Można porzucać do kumpli śniegiem
3.Jest to świetne urozmaicenie (nie mógłbym chyba żyć w kraju, gdzie non stop jest lato lub zima)

  Czuć ten cholernie, hmmm, przyjemny klimat, który sprawia, że ma wena dostaje orgazmu (i po raz kolejny muszę przez to pomęczyć gitarę lub długopis i kartkę papieru...). Dobra koniec tego pitolenia, zapraszam do wyjścia na dwór, ew. urozmaicenia tego wyjścia jakimś przyjemnym spacerkiem, podziwiania zimowej aury no i do posłuchania świetnego kawałka zespołu Agalloch pt.: "Falling Snow" - dzieło doskonałe, świetnie komponuje się z obecną sytuacją na dworze. :D

The water pours its embracing arms around the stone
Decay drips from the unquiet void where the ice forms, where life ends
The stone is by the crimson flood, swallowed
The red tide beyond the ebon wound, contorted
My sacrifice bids farewell in this river of memory... a wave to end all time
   Red birds escape from my wounds and return as falling snow
To sweep the landscape; a wind haunted, wings without bodies
The snow, the bitter snowfall
You wish to die in her pale arms, crystalline, to become an ode to silence
In the soul of a mountain of birds, fallen
The cascading pallor of ghostless feather
The snow has fallen and raised this white mountain on which you will die and fade away in silence


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz